
Strzeżonego - Pan Bóg strzeże
Zaczęło się... Yamahy, Hondy, Suzuki wypełzły na drogi.
Dragi, chopery, ścigacze... Jedne szybkie jak wiatr, inne dostojne jak lord, a wszystkie kochane - motory nasze!
Fajnie jest być wśród ludzi, których łączy pasja, pozdrawiać się mijając na drodze, wiedzieć , że w razie potrzeby nie zostawią cię na rowie.
Na początku sezonu należy jednak wspomnieć sobie samemu i innym przypomnieć, że na motor sadzamy nie tylko pełne adrenaliny serce, ale także przytomną głowę. Dlatego wszystkie złote - około motorowe myśli, które kotłują mi się w głowie zebrałem w kanon X przykazań dla motocyklisty na każdy sezon.
Oto one:
1. Nie samym motorem żyje człowiek! Owszem, to ważna i kochana rzecz... nawet bardzo... ale nie może on stać się przedmiotem bałwochwalstwa usuwając wszystko i wszystkich na trzeci plan.
2. Kultura bycia, życia, słowa. Kodeks moralny motocyklisty zawsze ponad prymitywnym chamstwem i chuligaństwem!
3. Spotkania, zloty, zjazdy, imprezy - tak! Ale nie zapominaj o innych równie ważnych, a może czasem ważniejszych obowiązkach. Co boskie Bogu - resztę motorowi!
4. Motor ma być dla Ciebie i Twoich bliskich spoiną fascynacji, a nie kością niezgody.
5. Brawura, głupota, lekkomyślnośc, nadmierna szybkość, nieprzestrzegania zasad ruchu drogowego, popisy, niepotrzebne ryzyko, narażanie życia i zdrowia swojego i nnych - to najlepsza droga do nikąd...
6. Piwo, kobiety, śpiew - to część tego stylu życia... i wszystko jest spoko... dopóki noga wciąż trzyma czujność - na hamulcu.
7. Nie pożądaj motoru bliźniego swego... Bądź dumny z tego co masz! A nie zazdrosny o to, kto na czym siedzi.
8. Bądź dżentelmenem. Człowiekiem życzliwym, przyjacielskim, cierpliwym, wyrozumiałym. Na drodze rozdawaj uśmiechy, a nie brzydkie gesty.
9. Na drodze nie jesteś sam. Wybacz tirowcom ślepotę, niedzielnym kierowcom głupotę. I pamiętaj! Pieszy też człowiek.
10. Ruszając w trasę poleć się opiece św. Krzysztofa - patrona kierowców. A czasem zmów zdrowaśkę za tych, co nie wrócili do domu.
Szczęść Boże!